Aktualności

W wyobraźni wielu z nas ciąża to czas, w którym sfera zabiegów medycyny estetycznej i kosmetologii zamyka przed nami swoje drzwi. Oczywiście z wielu zabiegów w tym szczególnym okresie czasu rzeczywiście trzeba zrezygnować. Istnieją jednak takie, które nie tylko możemy wykonywać, ale również takie, które mogą nam pomóc w codziennej egzystencji. Próbujemy?

Endermologia to właśnie jeden z tych zabiegów, które nie tylko kobietom w ciąży nie są wzbronione, ale rzeczywiście mogą im przynieść konkretną ulgę. Ile z Was, w trakcie ciąży, w okresie letnim, narzekało na spuchnięte łydki i stopy. Ile różnych babcinych sposobów wypróbowałyście, aby ulżyć sobie w tej letniej „niedoli”. Endermonologia, bazująca na drenażu limfatycznym pozwala pozbyć się z organizmu nadmiaru wody, który jest odpowiedzialny za ową niekomfortową opuchliznę, a przy tym działa przeciwobrzękowo. W ciąży nasze hormony szaleją i możemy wypić w ciągu dnia hektolitry wody, a i tak będziemy czuły się opuchnięte. Ulga dla nóg, jaką może przynieść endermologia, jest w takiej sytuacji nie do przecenienia. 

Poza tym, są i dodatkowe korzyści, endermologia to skuteczna metoda mechanicznej stymulacji skóry, która w naturalny sposób reaktywuje metabolizm komórkowy, pomaga w walce z wiotczeniem skóry, cellulitem, wspomaga modelowanie sylwetki. Oczywiście w przypadku kobiet w ciąży mówimy wyłącznie o endermologii nóg. Ważne dla przyszłych mam na pewno okaże się to, że mówimy o zabiegu w 100% naturalnym, bezinwazyjnym i takim, który szanuje biologiczną równowagę całego organizmu.

Pijcie wodę, pijcie wodę – powiecie, że wszyscy Wam to nieustannie powtarzają. Dlaczego więc jeszcze i my dokładamy swoje trzy grosze? Po pierwsze, to temat na tyle ważny, że przypominania nigdy dość (przyznajcie się, jak często zdarza się Wam o tym dobrym nawyku zapominać?). Po drugie, picie wody ma ogromne znaczenie nie tylko dla zdrowia, ale też dla skóry i powodzenia zabiegów kosmetycznych. Wspiera je i pozwala Wam osiągać prawdziwie zadowalające efekty.

To w końcu za mało, czy za dużo?

Ostatnio pisaliśmy Wam o endermologii, której jedną z podstawowych zalet jest drenaż limfatyczny ułatwiający organizmowi pozbywanie się z organizmu nadmiaru wody. Problemy z opuchlizną, obrzękami i pozostałymi objawami wynikającymi z zatrzymywania się wody w organizmie, ma spora część z nas. Niestety część wychodzi z założenia, że skoro mają takie problemy z zatrzymywaniem wody przez organizm, to w takim razie powinny jej pić mniej. Nic bardziej błędnego! Woda w organizmie zatrzymuje się z wielu powodów (dieta, hormony, alkohol), ale jednym z nich jest zbyt mała ilość dostarczanych mu płynów. Nasz organizm jest bardzo mądry i gromadzi zapasy. W momencie, w którym otrzymuje zbyt mało wody, to zatrzymuje jej jak najwięcej, a my w efekcie borykamy się z opuchlizną albo zupełnie irracjonalnym poczuciem pełności. Im więcej wody będziemy organizmowi dostarczać, tym mniejsze ryzyko, że będzie on tę wodę próbował zatrzymać.

Sukienka już wybrana, sala zamówiona, zaproszenia rozdane. Przygotowania ślubne idą pełną parą, a Ty skrupulatnie realizujesz kolejne punkty z listy. Zrealizujesz jedne, dochodzą kolejne. A czy w twoim weeding plannerze znalazła się pozycja pod hasłem „pielęgnacja skóry”? Jeśli nie, to szybko uzupełnij ten brak.

Bardzo często panny młode są tak zaaferowane przygotowaniami ślubnymi, że tracą w tym wszystkim głowę. I nie ma się co dziwić: niezależnie od tego, czy mówimy o tradycyjnym ślubie, czy o składaniu przysięgi na jakieś egzotycznej plaży, organizacja tego wydarzenia wymaga umiejętności na poziomie perfekcyjnej pani domu. Nawet jeśli zdecydujemy się na pomoc konsultantki ślubnej, to i tak w wielu kwestiach nasz głos jest po prostu decydujący. Do tego wszystkiego dochodzi (tak często zauważalna u większości kobiet) potrzeba zadowolenia wszystkich wokół. Staramy się, aby z naszego ślubu byli zadowoleni rodzice, dziadkowe, aby chwalili nas wujkowie, ciotki i przyjaciele. Na ile to podejście jest rozsądne, to już odpowiedz sobie sama, ale nie zapominaj, że w tym wszystkim liczysz się przede wszystkim Ty. To Twój dzień. 

Każda z nas chce iść do ślubu z piękną, świetlistą buzią, na której odbijać się będzie całe szczęście tego dnia. Żeby tak się jednak stało, należy wykonać pewną pracę i to pracę, która rozpocząć powinna się na około trzy miesiące przed ślubem. Taki okres czasu daje nam szasnę na to, aby pozbyć się ewentualnych problemów, odżywić i nawilżyć skórę tak, aby tego wyjątkowego dnia promieniała całym swoim pięknem.

 

Nastał czerwiec i spora część z nas po dwóch długich majowych weekendach rozpoczęła właśnie akcję pod hasłem „sezon bikini”. Wakacje za pasem, więc z szafy wyciągamy bikini. Jednocześnie, prawie odruchowo sięgamy po buty do biegania, torbę na siłownię albo odkurzamy domową matę do ćwiczeń. Croissanty zastępujemy zdrowymi sokami, a do obiadowego menu powracają ryby, kasze i świeże warzywa. A co z wizytami w salonie kosmetycznym? Potrzebne czy nie?

Prawdą jest, że nic nie zastąpi hektolitrów potu, jakie zostawiamy na siłowni albo biegając w pobliskim lesie. Nic też nie zastąpi zdrowej i zbilansowanej diety. Początek czerwca to też idealny czas na sokowe detoksy oraz inne formy oczyszczania organizmu. Ale skoro już o „odkurzaniu” organizmu mowa, to odwiedziny w gabinecie medycyny estetycznej mogą tutaj sporo pomóc. Istnieją bowiem zabiegi, które przy tym wewnętrznym sprzątaniu potrafią zdziałać cuda. Jednym z nich jest endermologia.

Pozbyć się wody?

W pierwszym odruchu pewnie pomyślicie, że oszalałam. Przecież wszyscy trenerzy, dietetycy i eksperci od „bycia fit” powtarzają, że powinniśmy tej wody przyjmować sporo, a w okresie letnim jeszcze więcej niż w pozostałym czasie (wskazane jest ponad 2 litry wody dziennie). Woda, którą dostarczamy do organizmu powinna nas jednak przede wszystkim nawadniać, odżywiać i „filtrować”. Z pewnością nie powinna się natomiast w organizmie gromadzić, a z taką sytuacją ma do czynienia całkiem spora część z nas. Powodów jest cała masa, ale najpopularniejsze to niedobory wody (sic), dieta bogata w sól i potas, zmiany hormonalne, nękająca coraz więcej kobiet niedoczynność tarczycy, upały. Jeśli więc zastanawiacie się, dlaczego mimo sporej aktywności fizycznej i diety, nadal nie osiągacie wymarzonych efektów i macie nieustanne wrażenie bycia opuchniętą, może warto skierować swoją uwagę w tę właśnie stronę.

Większości z Was może wydawać się, że kto jak kto, ale właścicielka kliniki estetycznej jest ostatnią osobą, która musi pojawiać się na obozach sportowych. Przecież wszystkie kosmetyczne i medyczne nowinki ma na wyciągnięcie ręki. Co więc robię na wiosennym Camp by Ann 2018? Właśnie o tym chciałabym Wam opowiedzieć.

Część z Was pomyśli, że przyjechałam tutaj dla Ani. W końcu Lewandowska to ważna postać, kobieta-motywator, jedna z najważniejszych popularyzatorek zdrowego stylu życia… więc na jej obozie warto się pokazać. Po pierwsze, nie pokazać, ale o tym za chwilę. Chciałabym się zatrzymać przy tym magicznym słowie motywator. Bo Ania rzeczywiście motywuje, sama twierdzi, że jej misją jest inspirowanie ludzi do tego, że ciężką pracą mogą osiągnąć wiele. I trzeba przyznać, że to inspirowanie świetnie jej wychodzi. Na obozie widać, jak każda z dziewczyn ciężko pracuje, jak walczy, jak przełamuje swoje słabości. I to jest prawdziwe widowisko, z którego można czerpać niewyobrażalną energię. To tutaj poznajemy historie dziewczyn, które odważyły się zmienić swoje życie i twardo kroczą obraną przez siebie drogą. To jest wartość tego obozu, której nie da się przecenić.

Początek strony UMÓW SIĘ NA WIZYTĘ